Co nowego dzieje się na talerzach?
Najważniejszą zmianą jest dorsz podawany na dwa sposoby. Pierwszy to filet pieczony z koperkiem i masłem, drugi — kawałek wędzony na olchowym drewnie, podawany na zimno z chrzanem. Szef kuchni twierdzi, że dopiero porównanie obu pozwala poczuć prawdziwy smak ryby.
Druga nowość to zupa jagodowa z kluseczkami według przepisu zapożyczonego z kaszubskich domów. Jagody gotuje się z odrobiną cukru i cynamonu, potem miesza ze śmietaną i podaje z małymi kluskami z mąki. Jest słodka, lekko kwaśna i dziwnie sycąca.
W karcie pojawił się także barszcz z uszkami, w którym uszka lepi pomocnik Przemysława, pan Stanisław. Robi je w każdy poniedziałek, na zapas, i zamraża. Uszka są drobne, z grzybami, tak jak zrobiłaby je babcia.
Wśród napojów doszedł kompot z jagód i sok z czarnej porzeczki. Oba przygotowujemy sami, bez dodatków, w garnkach, które stoją na kuchni od rana. Wielu gości zamawia je zamiast kawy po deserze.
Goście zwykle zamawiają dorsza pieczonego, a potem pytają o wędzonego. Przemysław podaje wtedy małą porcję do spróbowania i obserwuje reakcję. Jeśli ktoś mruczy z zadowolenia, szef wie, że kierunek jest dobry.
