Proszę rozejrzeć się bez pośpiechu
Każde zdjęcie z tej strony powstało w dniu, w którym nie było żadnej uroczystości. Ustawiliśmy aparat tam, gdzie zwykle stoją goście, i zrobiliśmy kilka ujęć. Jeśli widać na nich czyjąś dłoń albo rozlaną herbatę, to znaczy, że tak wyglądał ten wieczór.
Najwięcej kadrów pochodzi z sali na piętrze, bo w świetle niskich lamp sukno wygląda tam jak ciemna woda. Zdjęcia z jadalni są jaśniejsze, z oknami wychodzącymi na aleję i obrusami w kratę. Kuchnia występuje w roli tła: widać parę, garnki i ręce Przemysława Kowalika.
Nie fotografujemy gości z bliska, a tym bardziej bez ich zgody. Jeśli ktoś znajdzie się w kadrze, rozmawiamy o tym i w razie potrzeby usuwamy zdjęcie. Zasada jest prosta: dom ma być pokazany, a nie ludzie.
Kolejność kadrów układa się według trasy gościa: ulica, hol, jadalnia, schody, sala, kuchnia i detale. Po drodze zatrzymujemy się przy belkach z hakami, przy tablicy mistrzów wieczoru i przy kontuarze hostessy. Warto przejrzeć całość, zanim odwiedzą nas Państwo osobiście.
Jeśli chcieliby Państwo zobaczyć jakiś szczegół z bliska, na przykład hak, kominek czy tablicę mistrzów, wystarczy zapytać hostessę. Zofia z przyjemnością pokaże każdy zakamarek domu i opowie, skąd się wziął. Zwłaszcza w dni powszednie, kiedy sala jest cicha, a goście mogą spokojnie obejrzeć wszystko.
Do zdjęć wracamy co kilka miesięcy. Wymieniamy te, na których coś się zmieniło: nowe obrusy, nowe krzesła, nowa lampa nad ruletką. Dzięki temu galeria pozostaje wierna temu, co zobaczą Państwo po wejściu, a nie temu, co było rok temu.
Kadry z jadalni wykonujemy w świetle dziennym, bo wieczorem lampy dają ciepły, żółty odcień, którego nie chcemy poprawiać na komputerze. Co do detali, wolimy pokazywać je takimi, jakie są: z drobnymi rysami na belkach i śladami po latach.

























