Dom dawniej

Proszę posłuchać, co mówią mury dawnej szopy

Przed laty była tu szopa na sieci rybackie. Zostały po niej belki, haki i opowieści, które ciągle krążą wśród starszych mieszkańców alei.

Szopa na sieci

Proszę wyobrazić sobie ten dom pełen sieci

Budynek powstał jako szopa dla rybaków z portu. Sieci wieszano pod wysokim sufitem na żelaznych hakach, żeby schły przez noc i żeby można je było łatać w dzień. Na parterze stał piec, przy którym rybacy grzali się zimą, a obok stół, przy którym pili gorącą herbatę.

Wnętrze pachniało solą, smołą i dymem. Na piętrze, pod samym dachem, było najcieplej, więc to tam leżały najcenniejsze sieci. Żona jednego z rybaków pamięta, że w niedzielę dzieci biegały po belkach, a dorośli udawali, że tego nie widzą.

Gdy w porcie zmieniły się przepisy, a kutry zaczęły korzystać z innych sieci, szopa opustoszała. Przez lata stała zamknięta, aż Emil Żak zobaczył ją w deszczowy dzień i zrozumiał, że ma przed sobą salę. Zachowano belki, haki i podłogę, a resztę przebudowano.

Dziś, gdy przechodzą Państwo pod belkami, warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć w górę. Haki, które nosiły sieci, noszą teraz lampy, a deski, po których chodzili rybacy, służą nam tak samo jak im. Dom zmienił zajęcie, ale nie charakter.

Goście przy stolikach na oświetlonym tarasie restauracji

Ślady dawnych sieci

Zbliżenie karty pik przy dłoni z błyszczącym paznokciem
Książka i lupa na stole w eleganckiej sali