Poker
dwa stoły po sześć miejsc
Pięć stołów, pięć sukien i krupier, który nigdy się nie spieszy. Gramy na żetonach bez wartości, wyłącznie na miejscu.
Z góry schodów widać całą salę: długie, wysokie pomieszczenie z belkami i hakami po dawnych sieciach, którego ściany pomalowano na ciemną zieleń. Lampy zawieszone nad stołami rzucają niskie stożki światła, a między nimi pozostają przyjemne półcienie.
Dwa stoły służą do pokera: przy jednym gramy w Texas Hold'em i Omahę, przy drugim w Seven Card Stud i Five Card Draw. Trzeci stół to ruletka, czwarty blackjack, a piąty, największy, bywa stołem turniejowym, gdy wieczór wymaga dodatkowych miejsc.
Krupier stoi lub siedzi po wewnętrznej stronie stołu, a goście zajmują miejsca wokół. Każdy stół ma swój numer i małą tabliczkę z regułami, napisanymi dużymi literami, tak by dało się je odczytać bez okularów.
Sala jest stacjonarna: wszystko, co się tu dzieje, dzieje się w tym pomieszczeniu. Nie ma transmisji, nie ma stołów online ani aplikacji, nie ma też żadnych automatów. To po prostu pokój pełen ludzi, kart i światła.
Przy wejściu do sali stoi mała szafka z regulaminem w ramce i listą wolnych miejsc, którą prowadzi Zofia. Goście zatrzymują się przy niej na chwilę, czytają i uśmiechają się, bo ktoś dopisał ołówkiem na marginesie: „Cisza to też zasada”. Żartobliwy dopisek został, choć nikt się do niego nie przyznaje.
Kto lubi ciszę, powinien usiąść przy stole pod oknem, które wychodzi na aleję. Kto woli gwar, niech wybierze stół przy ruletce, gdzie kulka potrafi uciszyć salę i po chwili wywołać oklaski. Krupier Hubert Zając zawsze podpowie, gdzie jest wolne miejsce odpowiednie dla gościa.

dwa stoły po sześć miejsc
jedno koło, krupier po wewnętrznej stronie
stół półokrągły dla pięciu osób
W zimie, kiedy morze szumi za oknem, nikt nie patrzy na zegarek. Siadam przy ruletce i wiem, że do domu wrócę dopiero wtedy, gdy zrobi się naprawdę cicho.
O szesnastej Joanna Sobczak otwiera drzwi na piętrze i zapala lampy. Hubert Zając układa żetony w kolumny, a Zofia Sokołowska wskazuje gościom pierwsze wolne miejsca. Pierwsze rozdanie zaczyna się około siedemnastej, bo większość gości najpierw je kolację. Zanim ktokolwiek zajmie miejsce, krupier sprawdza stan sukna i dłonią wygładza ostatnie zagniecenia, a lampy ustawia tak, by nie raziły w oczy.
Około dziewiętnastej sala wypełnia się szeptem. Przy ruletce dosiadają się ludzie, którzy lubią patrzeć na kulkę, przy blackjacku grupka znajomych, a przy pokerze ci, którzy zostają do końca wieczoru. Jeśli któryś stół jest zajęty, Zofia zapisuje chętnych na kartce i woła ich po imieniu.
Gdy zegar pokazuje dwudziestą pierwszą, w sali pojawia się herbata. Kelner przynosi dzbanki i stawia je na stolikach pod ścianą, gdzie nie ma sukna. Krupier robi krótką przerwę, goście prostują plecy, a rozmowy na chwilę stają się głośniejsze.
Ostatnie rozdania mają inny rytm: wolniejszy, bardziej uważny. Ci, którzy zostali, znają się z imienia i wiedzą, kiedy krupier zawoła „ostatnie”. Po północy Hubert zbiera karty, a Joanna gasi lampy, zostawiając jedną nad schodami. W tym czasie w jadalni na dole kelnerzy przygotowują stoły na kolejny dzień, bo dom jest otwarty także w niedzielę.
Wieczory w sali bywają bardzo różne. Zdarza się, że przez dwie godziny nikt nie podnosi głosu, a potem wybucha śmiech, bo ktoś wylosował trzy asy z rzędu i nie wie, co z tym zrobić. Krupier mówi wtedy, że karty też mają poczucie humoru, i rozdaje dalej.
Są też wieczory, gdy w sali siedzi tylko kilka osób, a zielone sukno wygląda jak jezioro w nocy. Wtedy Hubert Zając częściej tłumaczy, opowiada o historii gier i pokazuje sztuczki z kartami, które wymyślił jeszcze na statku. Goście zostają wtedy najdłużej.
Na zakończenie wieczoru, kiedy ostatni goście schodzą po schodach, krupier gasi lampy jedna po drugiej. Zostaje tylko ta nad schodami i delikatny zapach drewna. Joanna Sobczak sprawdza, czy wszystko jest na swoim miejscu, a potem zamyka drzwi, zostawiając salę w ciemności do kolejnego dnia.

około siedemnastej, po kolacji
dzbanki na stolikach pod ścianą
tuż przed północą
cichy, z wyciszonym dzwonkiem, w rogu sali
Sala kasyna wymaga, żeby gość miał ukończone osiemnaście lat. Proszę potwierdzić, że ten warunek jest spełniony, i przejść dalej.
Gramy wyłącznie na miejscu i na żetonach bez wartości — ta strona nie prowadzi żadnej gry.