Skąd wzięło się osiemnaście haków?
Kowal, który je wykuł, pracował w porcie. Każdy hak miał trzymać ciężar mokrej sieci, więc wykonano je z grubego pręta i wygięto tak, by nie spadły przy wietrze. Choć wyglądają podobnie, żaden nie jest identyczny z innym.
Sieci wieszano rzędami, jedna obok drugiej. Rybacy mówili, że wieczorem szopa przypomina wnętrze okrętu: półmrok, zapach soli i skrzypienie desek. Dzieci chowały się za siatkami i podglądały dorosłych przy pracy.
Gdy zbieraliśmy pomysły na przebudowę, wszyscy chcieli usunąć haki. Emil Żak się sprzeciwił. Powiedział, że sala bez haków byłaby jak okręt bez masztu. Pozostały, a elektryk zawiesił na nich lampy z zielonymi kloszami.
Dziś pod hakami stoją stoły pokerowe i ruletka. Kiedy krupier podnosi wzrok, widzi stal ciemniejącą od lat i zastanawia się, ile ciężarów wytrzymała. Lampy kołyszą się lekko, gdy ktoś zbyt gwałtownie zamknie drzwi na dole.
Podczas przebudowy jeden z haków pękł i trzeba było go naprawić. Kowal z sąsiedniej miejscowości przyjechał z narzędziami i przez dwa dni pracował w sali, wzmacniając pęknięcie. Dziś ten hak jest równie mocny jak pozostałe, choć widać na nim ślad spawu.
