Czym zajmujemy się, zanim ruszy sezon?
Pierwsze prace zaczynają się w kuchni. Przemysław Kowalik mierzy zapasy, zamawia nowe garnki i sprawdza, czy piec w jadalni nie ma pęknięć. Potem przychodzi kolej na belki w sali na piętrze, które trzeba przetrzeć z kurzu i soli.
Joanna Sobczak maluje okiennice, wiesza nowe obrusy i sprawdza stan krzeseł. Hubert Zając układa żetony i wymienia talie, które przez zimę wytarły się na rogach. Zofia Sokołowska przegląda księgę rezerwacji i dzwoni do tych, którzy zapisali się na pierwsze tygodnie.
W porcie rozmawiamy z rybakami o tym, jakich ryb można się spodziewać na wiosnę. Dorsz bywa kapryśny, flądra łaskawsza, a łosoś zależy od łaski morza. Karta układa się dopiero po tych rozmowach.
Ostatniego dnia przed otwarciem robimy próbną kolację dla zespołu. Siadamy przy jednym stole, jemy zupę rybną i omawiamy, co poszło dobrze, a co można poprawić. Potem gasimy światło i czekamy, aż w drzwiach pojawią się pierwsi goście.
Najtrudniejszy bywa pierwszy wieczór po przerwie. Wszystko jest czyste, lampy świecą, ale w sali brakuje ludzi. Hubert tasuje karty dla samego siebie, Joanna sprawdza listy, a Przemysław wygląda co chwilę przez okno. Dopiero kiedy w drzwiach pojawia się pierwszy gość, dom odżywa.
